Trochę Buddy Trochę Zorby w Życiu- pasuje mi to!
Tworzę tę przestrzeń, bo zdecydowałem, że fajnie mieć miejsce, w którym mogę dzielić się tym co aktualnie jest we mnie. Opisywać rzeczywistość po swojemu, zadawać pytania i pozostawiać refleksję. Gdzie mogę pisać o tym, co mnie porusza i interesuje tu i teraz. Sam jestem ciekaw, w którą stronę to pójdzie. Nie określam kierunku. Piszę, puszczam, obserwuję – i uświadamiam sobie w tym wszystkim, że w życiu warto mieć i trochę Buddy i trochę Zorby. Nie potrzebuję być ani jednym, ani drugim. Potrzebuję być po prostu Sobą. Ta świadomość daje mi taki fajny luz i dystans do tego co się wydarza.
Ten blog to przestrzeń dla twórczości, refleksji, przmyśleń i autentyczności. Dzielę się tym czego aktualnie się uczę, jak podchodzę do wyzwań i jakie mam wątpliwości. A jeśli Ty też jesteś w procesie, w drodze – może znajdziesz tu coś dla siebie. Być może też widzisz, że fajnie jest wybrać drogę środka i być trochę Buddą trochę Zorbą.
Historia Buddy i Zorby
Historia Buddy zaczęła się u mnie prawdopodobnie w 2020 roku – w czasie pandemii. To podczas tego okresu, jak wielu z Nas, poczułem silną potrzebę zatrzymania się i spojrzenia do środka. Spowolniłem, nadszedł czas refleksji i zastanowienia – rozejrzenia się dookoła. To było uczucie jak wynurzenie się spod wody, odbicie od czegoś i zdjęcie klapek z oczu. Mimo, że dla wielu ludzi był to bardzo trudny czas – zdrowotnie, biznesowo, finansowo – dla mnie był to moment ocknięcia się.
Zacząłem słuchać wewnętrznego głosu, czytać, zgłębiać temat energii, czakr, świadomości. Na początku mocno zainspirowałem się kwestią medytacji i uspokajania umysłu, a po nitce do kłębka dotarłem do Joe Dispenzy – jego podejścia do neurobiologii, intencji i działania z polem kwantowym, Bruce’a Liptona czy Dawida Hawkinsa. Potem pojawili się na mojej drodze społeczność ludzi podobnych do mnie (bardzo ekscytujące doświadczenie, gdy spotykasz swoje plemię 🙂 ) . To tu pierwszy raz spotkałem się ze stwierdzeniem „trochę Buddy, trochę Zorby” …i to tu zaczęła się prawdziwa przygoda i zmiany zapisanych programów. Jestem bardzo wdzięczny za tę możliwość.
Nie wszystko od razu rozumiałem. Nie wszystko czułem. Ale coś we mnie głęboko wiedziało, że to dobra droga i że warto iść dalej.
Z kolei historia Zorby jest starsza i sięga młodzieńczych lat. To ten mój kawałek, który kocha wygłupy i zazwyczaj jest niepoważny, lubi być nieodpowiedzialny, kocha śmiech, przygody, wycieczki, czas z przyjaciółmi, spontaniczne wypady i czasem trochę za dużo alkoholu. Długo myślałem, że jedno wyklucza drugie – że jak już wchodzisz na ścieżkę rozwoju duchowego, to musisz być „poważny”, „czysty”, „zdystansowany”.
A potem zrozumiałem, że to nie jest prawda. Że można mieć w sobie trochę Buddy trochę Zorby… że właśnie to połączenie daje życie z pełną głębią i pełnym smakiem.
Co dla mnie oznaczają Budda i Zorba?
Budda to chwile, które sprawiają, że mogę zatrzymać się, wsłuchać się w Siebie, być tylko dla Siebie. To poranki i wieczory, które ładują baterię i sprawiają, że odczuwam szczęście przez resztę dnia . To cisza, ćwiczenia, świadome oddychanie, samotne chwile w lesie, tworzenie rzeczywistości „od wewnątrz”. To przestrzeń, w której łączę się ze Sobą i puszczam kontrolę, jestem częścią czegoś większego. Nie każdy dzień wygląda tak samo – ale coraz częściej te chwile są obecne. I widzę, że zmieniają mnie i moje życie.
Zorba to normalność. To radość bycia człowiekiem – tu, na Ziemi. To pozwolenie sobie na luz, przyjemność, zabawę. To bycie w kontakcie z ciałem, z ludźmi, z przygodą. To kawałek mnie, który długo traktowałem jako coś „mniej duchowego”, a który dziś rozumiem jako niezbędną część całości.
Po co ten blog?
Piszę, bo…
…chcę mieć przestrzeń, gdzie daję ujście temu, co się we mnie pojawia
….odważyłem się dokumentować to jak się zmieniam i co się we mnie dzieje, tak abym mógł tu zaglądać i widzieć postęp
…wiem, że nie jestem sam – mam wielu Towarzyszy Podróży, którzy idą tą samą ścieżką i z którymi dzielę doświadczenia – ogromna wdzięczność!
…być może tam gdzieś jest nas jeszcze więcej.
…tak lubię, tak mi pasuje i tak świetnie się czuję:D
…bo mam wiele przemyśleń i inspiracji.
Jestem bardzo ciekawy, dokąd mnie to zaprowadzi.
Nie zamykam tego bloga w żadnej szufladce. Jest taki, jaki jest.
Jeśli masz ochotę – zapraszam do tej przestrzeni.
Może i Ty masz w sobie trochę Buddy trochę Zorby.
A może dopiero to odkrywasz – tak jak ja.
Do zobaczenia na ścieżce,
Wojtek
P.S. Napisz w komentarzu coś miłego 🙂